Pierwsze wrażenie

Przeczytałem kiedyś w pewnej książce, że poznając nową osobę mamy dwie – trzy sekundy, żeby zrobić na niej wrażenie. Albo się spodobasz, albo nie. Możesz to naprawić, jeżeli dostaniesz szansę. Z tym, że na ogół jest tak, że nie dostaniesz. Zastanawiałem się długo nad tym. I doszedłem do wniosku, że jeżeli faktycznie tak jest, to ludzkość musi wyginąć.

Nie mam zamiaru kwestionować wyników badań psychologów. Zresztą moje własne obserwacje też potwierdzają wagę pierwszego wrażenia. Tak po prostu jest, nasz mózg już w pierwszej chwili buduje obraz danej osoby, a jeżeli notuje ona szczególnie niefortunne „wejście”, ten obraz od razu jest bardzo negatywny i na długo pozostaje w pamięci.

Mam bardzo duże doświadczenie w robieniu złego wrażenia. Jako aspergerowiec przez wiele lat musiałem uczyć się prawidłowych zasad kontaktowania się z ludźmi, wyrażania i rozumienia emocji, oraz tego, by po prostu w grupie nie zachowywać się jak słoń w składzie porcelany. Jeszcze w czasach studenckich zdarzało mi się zrobić wrażenie gbura, zwłaszcza na nowo poznanych, obcych osobach. Bywałem – jak mawiał mój Tata – „liną szyty”, czyli dość grubo i surowo ciosany. Jestem bardzo wdzięczny wszystkim osobom, przed którymi za pierwszym razem nie wypadłem zbyt dobrze, a mimo to dały mi drugą szansę.

Bo tu właśnie tkwi sedno całego problemu. Tak, pierwsze wrażenie jest ważne, ale znacznie ważniejsze jest, by dać drugą szansę.

Po prostu nie oceniaj ludzi w trzy sekundy!

Na przykład spotykasz na swej drodze człowieka, który ma – powiedzmy – czterdzieści lat. Urodził się w biednej rodzinie, nie raz zdarzyło mu się być głodnym lub chodzić w dziurawych butach. W dzieciństwie dużo chorował, a raz nawet prawie umarł, kiedy potrącił go samochód. Z ogromnym samozaparciem skończył szkoły, gdzie dzięki tytanicznej pracy miał całkiem dobre oceny. Poszedł na studia, ale nie skończył ich, bo zachorował na raka, z którym walczył wiele miesięcy i ledwo przeżył. Potem się ożenił i urodziła mu się dwójka dzieci, które niestety chorują jeszcze więcej, niż on sam chorował w młodości. Jego żona miała wypadek i nie może pracować, więc on robi wszystko, by rodzinę utrzymać. Ale właśnie wyrzucili go z pracy i zastanawia się, co będzie dalej.

A ty spotykasz go po raz pierwszy, patrzysz na niego, i po trzech sekundach orzekasz: „co za debil”! Bo nie podoba ci się jego twarz, albo uznałeś, że ma głupią marynarkę. Albo powiedział coś, co wydało ci się głupie.

– Uważam go za bardzo dobrego człowieka.

– Ale przecież mówiłeś, że go nie znasz.

– Właśnie dlatego.

Tak naprawdę, to nigdy nie wiesz, co jest w drugim człowieku. Nie znasz jego całej historii. Nigdy nie możesz mieć stuprocentowej pewności, co kryje się za jego zachowaniem. Pamiętam, jak wstrząsnęła mną opowieść, którą przeczytałem w książce Stephena Coveya „7 nawyków skutecznego działania”. Autor przytoczył historię swojej podróży nowojorskim metrem w pewien niedzielny poranek. W wagonie jechał również ojciec z dwójką dzieci, które zachowywały się bardzo źle. Mówiąc wprost – były nieznośne. Bardzo hałasowały, przeszkadzały pasażerom, wyrywały im gazety i rozrzucały rzeczy. Tymczasem ich ojciec nie reagował, siedział nieruchomo z zamkniętymi oczyma.

Atmosfera była nie do wytrzymania, więc w pewnym momencie Covey zwrócił owemu pasażerowi uwagę, że jego dzieci fatalnie się zachowują. Mężczyzna się ocknął i odpowiedział: „Och tak, ma pan rację. Powinienem coś z tym zrobić. Wracamy ze szpitala, gdzie godzinę temu umarła ich matka. Nie wiem, co mam robić, a pewno i one nie wiedzą, jak sobie z tym poradzić”*.

Od kiedy przeczytałem tę historię, opisana w niej scena staje mi przed oczami zawsze, gdy zdarza mi się pochopnie kogoś ocenić. Choćby to była tylko chwilowa wściekłość na jakiegoś gościa, który zbyt wolno ruszał na skrzyżowaniu po zapaleniu się zielonego światła. Tym bardziej, że i mnie zdarza się zagapić…

Nawet jak jesteś prawie pewien, że ktoś jest zły albo postępuje źle – zawsze zostaw margines na to, że możesz się mylić.

Nawet jeżeli ktoś zachowuje się bardzo dziwnie lub bardzo niestosownie – nie bądź zbyt skory do ferowania osądów.

Może to jest człowiek bardzo samotny? Może czuje w życiu pustkę? Może potrzebuje przyjaźni, zrozumienia, albo chociaż tylko wysłuchania? Może cierpi? Może ma jakieś problemy? Może właśnie zmarł ktoś bardzo mu bliski? Może chce dobrze, ale nie potrafi się inaczej zachować? Może jest autystykiem i nie zdaje sobie sprawy, jak go odbierasz? A może jego wpadka to czysty przypadek?

Może warto z nim porozmawiać? Może warto zapytać?

I nie zapominaj, że tobie też może zdarzyć się zły dzień.

 

*) Fragment książki „7 nawyków skutecznego działania” w przekładzie Iwony Majewskiej-Opiełki (Wydawnictwo Rebis 2003).